Kształtowanie relacji z pieniędzmi.

Tożsamość finansowa

To w jaki sposób traktujemy pieniądze, jaki mamy do nich stosunek, wyobrażenie oraz jak podejmujemy decyzje finansowe – zależy między innymi – od naszych doświadczeń oraz historii, które wynieśliśmy z okresu wychowania i dorastania.

Mój osobisty „świat”, w jakim przyszło mi dorastać był bardzo ciekawy. Lata 70-te to kalejdoskop wydarzeń. Od wielkich inwestycji krajowych, do kryzysu i reglamentacji żywności oraz podstawowych produktów. Dorośli, którzy mnie otaczali, nie martwili się o pracę. Nie kupowali produktów, a raczej załatwiali. W szkole uczono nas „oszczędności”, przypominając o tym co roku na jesieni. Październik był nazywany miesiącem oszczędzania. Skarbonki PKO, książeczki oszczędnościowe …

Później nadeszła wyjątkowo mroźna zima – ogłoszono stan wojenny. Ludzie mieli pieniądze, ale nie było za wiele dostępnych produktów, na które można
byłoby je wydać. Miejsce gotówki, zajęły produkty z własnej uprawy i hodowli, pomoc rodzinna i sąsiedzkawymiana produktów i usług.
Wszyscy znali się na handlu kartkami, paliwem czy papierosami. Niekończące się godziny w kolejkach, komitety kolejkowe.

Może dziwnie to dzisiaj zabrzmi (zwłaszcza dla pokolenia Y i Z), ale moje pierwsze pieniądze zarobiłem w skupie butelek i makulatury. Moi rodzice cieszyli się,
z posiadania własnego/spółdzielczego M (36 metrów kwadratowych i mój pokoik – współdzielony z siostrą – z łóżkiem piętrowym😀). Na „działce” uprawialiśmy owoce
 i warzywa. Część plonów w wakacje sprzedawałem na targowisku. Jesienią pomagałem rodzinie sprzedawać ziemniaki, kapustę czy pomidory.

Dorastałem/ kolonie i obozy fundowane przez rodziców oraz fundusze zakładowe, zamieniłem na samodzielne wyjazdy wakacyjne. W czerwcu zbierałem truskawki,
w lipcu praca na budowie. Zarobione pieniądze pozwalały mi na wakacyjną „niezależność”.

System polityczny w kraju – zaczął się walić. Od dawna docierały do mnie sygnały i wieści z za żelaznej kurtyny. Będąc w szkole średniej wraz z pierwszą, szkolną miłością wyruszyliśmy na wakacyjny wyjazd na ZACHÓD. Dotychczas znałem tylko kraje z bloku kontrolowanego przez ZSRR.

Kierunek Francja.

Zarobione przy zbiorze winogron pieniądze, pozwoliły nam na zwiedzenie – AUTOSTOPEM – kilku krajów Europy Zachodniej. Niezapomniana przygoda i mnóstwo wspomnień – czułem się jak mały Krzysztof Kolumb. Wielobarwny „nowy” świat, oszałamiające zapachy, nieskończenie wiele możliwości ♾️.

Moje dzieciństwo oraz wiek dorastania, pokazały mi jak szybko i nieprzewidywalnie mogą zachodzić zmiany. Jak dużo mechanizmów jest niezależnych od mnie,
ale i jak wiele zależy ode mnie samego. Że pieniądze nie lecą z nieba. Że chęć posiadania, można regulować i że są rzeczy bezcenne. To była cenne wiedza, choć jej zastosowanie w życiu, musiało jeszcze poczekać.

To nie prawda, że każdy SUKCES jest efektem ciężkiej pracy, a każdy BIEDNY człowiek jest leniwy.


W dojrzałość wkroczyłem dumnie, zaczytując się w powieściach i opowiadaniach Marka Hłaski. Wraz z upadkiem systemu politycznego, w ciągu kilku lat, na moich oczach zmiany społeczno-gospodarcze nabrały ogromnego tempa. Przeprowadzono denominację, pojawiły się prywatne banki komercyjne, zawód „cinkciarza”
stracił na znaczeniu, masowo „wypychano” ludzi na emerytury, runął mur berliński ..

Będąc na studiach, rozpocząłem pierwszą pracę na etacie. W ciągu kilku lat zmieniłem ją kilkukrotnie. Aby w wieku dwudziestu kilku lat założyć własną działalność gospodarczą. Miałem ułatwione zadanie – moi rodzice zapewniali mi dach nad głową.

W tym czasie widziałem jak buduje i kształtuje się w Polsce kapitalizm. Widziałem spektakularne sukcesy finansowe oraz większe i mniejsze bankructwa i upadłości. Wolny rynek był bardzo świeży, niedopracowany. Widziałem jak szybkich pieniędzy dorabiali się ludzie, którzy mieli dostęp do informacji, lub też podejmowali większe ryzyko, albo byli wyposażeni w możliwości.

Moja młodzieńcza naiwność oraz zbytnia zuchwałość sprowadziła na mnie surową lekcje. Wydawało mi się, że wiem prawie wszystko, że rynek jest przewidywalny,
że to co się wydarzyło, nadal będzie kształtować rzeczywistość, a ludzie są z natury i nie tylko z natury – uczciwi. Okazało się, że to nie prawda.
Zmuszony byłem zamknąć swoją działalność, a żeby spłacić zobowiązania musiałem spieniężyć samochód.

To doświadczenie spowodowało, że zacząłem szukać szerzej i dalej, ale bardziej „bezpiecznie”. Moja granica pomiędzy odwagą, a brawurą przesunęła się.
Wtedy też podjąłem decyzje, która miała mieć bardzo duży wpływ na to, kim miałem się stać. Choć po wielu latach doszedłem do momentu kiedy zrozumiałem,
że już nie bardzo jestem z tego wyboru zadowolony. Odkryłem również, że mam prawo do zmiany poglądów. Rozpocząłem karierę w zagranicznej korporacji.
Od tego momentu – wtedy o tym nie wiedząc – zacząłem żyć z poczuciem „iluzji końca historii”.

Jak mówi ~ Daniel Gilbert

Każdy z nas żyje w iluzji – iluzji, że historia, nasza osobista historia, właśnie się skończyła, a my właśnie staliśmy się ludźmi.
którymi zawsze mieliśmy się stać, i będziemy już tacy do końca życia.

Myślałem tak prawie dwie dekady. I dzisiaj wiem, że potrzebowałem tak myśleć. W tym czasie było to dla mnie użyteczne. Inaczej podejmuje się decyzje finansowe, kiedy zaczyna się swoją drogę zawodową, inaczej będąc samym, a jeszcze inaczej mając rodzinę.

Dorosłe doświadczenia finansowe.


W korporacji, w miarę wspinania się po szczeblach drabiny, widziałem szerzej i jakby dalej, ale po wielu latach zrozumiałem, że wcale – nie widziałem lepiej.
Poznałem ludzi, którzy wykorzystywali swoją wiedzę, układy czy pozycję, aby dorobić się wielkich pieniędzy. Widziałem jak działali na granicy prawa, lub tuż po za nią. Jednych ratował ich osobisty kodeks etyczny i moralny, czy system wartości – a INNYCH NIE.

Spotykałem ludzi, którzy grali w grę dojścia do sufitu porównania społecznego, albo takich którzy planując nie pozostawiali miejsca na ewentualne błędy.
Jadłem jako gość przy stole – złotymi sztućcami, widziałem jak kupuje się prywatny samolot. Widziałem ludzi, którzy nie mieli wyznaczonej granicy,
a nawet jeśli mieli nie potrafili się po jej przekroczeniu zatrzymać. Z reguły takie podejście kończyło się wielkim upadkiem.

Widziałem, również ludzi wytrwałych i upartych, którzy pomimo wielokrotnych finansowych porażek, podnosili się i odrabiając lekcje – ruszali dalej.

Pracowałem również z ludźmi, którzy byli cierpliwi i pokorni. Przez wiele lat, budowali i pomnażali swój majątek, czerpali z życia małymi kęsami.
Widziałem również ludzi „skąpych” i „oszczędnych” – jakby celem ich życia było zbieranie majątku. A przyjemności raczej podglądali u innych.

Czasy korporacji, to również kształtowanie świadomości i poglądów związanych z kredytami, a także inwestowaniem na giełdzie i po za nią.
W tym czasie poznałem również wiele historii, o wielkich postaciach światowego biznesu. Miałem okazję zapoznać się z gospodarkami i funkcjonowaniem
innych krajów.

Korporacja pokazała mi, że granicę można nieustannie przesuwać, ale też można wpaść w pułapkę porównań społecznych czy otrzeć się o zachłanność.
Z jednej strony, to może być motywujące i pomagać w rozwoju, ale uważam, że pomocne jest dobre umocowanie z ziemią i swoimi osobistymi wartościami.

Zmiana postawy w relacji z pieniędzmi.

 

Wiele zdobytych doświadczeń i obserwacji, nauczyło mnie bardziej czego unikać i czego nie robić, niż to co robić powinienem i co sprawdzi się i w moim przypadku. Doszedłem do wniosku, że poglądy finansowe i relacje z pieniędzmi to bardzo osobista i indywidualna sprawa.

#korporacyjnyrebeliant

Od kilku lat, prowadzę znowu swoją działalność gospodarczą. Stale myślę o dalszym rozwoju i rozgałęzieniach biznesowych. Nie wiem, co będzie dalej,
ale całą swoją siłę i energię kieruję na te sprawy, które zależą ode mnie. Stale obserwuję rynek ten bliższy i ten dalszy. Inwestuję w swój rozwój.
Mam więcej tolerancji na porażki i nie trafione decyzje.

Po raz kolejny przesunąłem osobistą granicę pomiędzy ryzkiem i brawurą. Inaczej patrzę na dochody pasywne, a inaczej na aktywne. Inaczej rozumiem inwestowanie. Jestem bardziej elastyczny. Zdecydowanie częściej umiem powiedzieć wystarczy, albo odmówić i wiem, że jest wiele „rzeczy” bezcennych 🔴♾

×

Dzień dobry,
Proszę o kontakt mailem na tomasz.rudnicki@coachmentor.pl

× Napisz do mnie na WhatsApp