Mój biegun - cz. 3 - Człowiek kontra natura-Logistyka I

Z każdą kolejną wizytą stało się jasne, że nasz projekt handlowy bez importu – nie ma sensu. 

Zaczęliśmy więc projektować organizację logistyki. Muszę tu zaznaczyć, iż w początkowej wizji projektu moja rola – przynajmniej takie miałem PRZEKONANIE –  miała dotyczyć handlu i centrali zakupów. O logistyce miałem pojęcie – korzystając z jej owoców w czasie pracy w Polsce czy we Francji. Były to poukładane
i dobrze działające organizacje, połączonych naczyń. Algorytmy, systemy IT po korektach ludzi, formułowały zapotrzebowanie na podstawie danych historycznych czy przewidywań – uwzgledniających np. sezonowość. Dane te były integrowane w systemach i po przetworzeniu – zależnie od potoku dostaw – były kierowane
w odpowiedni sposób do dostawców. Transport dostawców – dostarczał produkty do odpowiedniego miejsca detalicznego lub magazynów centralnych, zależnie od reżimu temperatur czy dat przydatności. A następnie nasz transport dostarczał w miejsce docelowe, skąd klienci indywidualni zabierali towary przeznaczone do konsumpcji. 

Jednak, ja byłem użytkownikiem działającego systemu – a tutaj stałem na początku drogi – organizacji, której nie było. A przyszli aktorzy tej organizacji działali
w zupełnie inny sposób. Nie wspominając o odległościach, tranzytach czy dokumentach celnych. 

Logistyka – okazała się bardzo złożonym i wymagającym projektem. Bardzo inspirującym, był dla mnie fakt, że wkroczyłem na pradawny “Jedwabny Szlak” 

 

Ale po kolei …

Transport lotniczy, jest owszem, ale wiemy, że będzie to drogie rozwiązanie i jest dedykowane, dla drogich i mało gabarytowych produktów. Bezpośrednie loty do kraju są z Moskwy, Dubaju, Istambułu, Kirgistanu czy leżącego w Chinach – Urumczi. 

Transport wodny – kontenerowy najbliższy port – Karaczi w Pakistanie – oddalony o 2.000 kilometrów …

Transport kolejowy – są dwie bramy wjazdowe do kraju na wysokości stolicy i na północy kraju. Jednak pomiędzy drugą bramą a stolicą jest pasmo gór. 

Transport drogowy, z mapy wynika, iż są trzy bramy, jedna blisko stolicy z sąsiadującym krajem, druga oddzielona pasmem górskim połączona z drugim co do wielkości miastem w kraju i trzecia biegnąca prze Pamir – zwany dachem świata prowadząca do Chin. 

Zdecydowaliśmy, że zaczniemy eksplorację od opcji drugiej –  połączenia pomiędzy stolicą a miastem Khujand. Miasto to jest połączone drogowo, kolejowo i lotniczo
z sąsiadującymi krajami. 

Aby dojechać do Khujandu wyruszamy drogą M34, która wiedzie przez jedno z ! niższych pasm górskich w kraju o wysokości około 4.000 m. n.p.m. ! 

Podróż zaczynamy na wysokości 800 metrów i po około 1 godzinie znajdujemy się na wysokości 3.500 metrów.
Po drodze mijamy piękne górskie krajobrazy, towarzyszy nam rwąca rzeka. Jako że przepisy i zasady ruchu drogowego są traktowane bardzo luźno, należy bardzo bacznie uważać na drodze, spodziewając się wyprzedzania na 3 i 4 – go, stada owiec prowadzonych na pastwiska, luzem poruszających się krów, dzieci przebiegających ulicę i wielu innych wątpliwych atrakcji.

Im wyżej docieramy, tym góry które łączą się z Himalajami, stają się bardziej monumentalne. Niestety droga nie jest wyposażona w dużą ilość barier zabezpieczających, gdzieniegdzie widzimy kamienie na drodze. Droga, która się poruszamy to wyrwany naturze przez człowieka kawałek, który stał się jedną
z głównych tętnic komunikacyjnych kraju. W kraju w ciągu roku wydarza się średnio 200 trzęsień ziemi, a każde z nich powoduje kolejne zmiany w strukturze pasm górskich. Podczas ulewnych deszczy, osuwiska często zasypują drogę.

A jak się później dowiedziałem lawiny śnieżne co roku ściągają z drogi niejeden samochód oraz jego pasażerów i kierowców. Jedna z takich lawin kolejnej zimy, zablokowała skutecznie drogę na kilkanaście dni. Na pomoc w udrożnieniu zostały wezwane służy z Rosji, a przysypane samochody, wyłaniające się z pod pokrywy śnieżnej widziałem jeszcze miesiąc po zejściu lawiny …

Po drodze widzimy samochody osobowe – głównie wysłużone Ople załadowane towarem, a czasem ponad normatywną ilością ludzi.
Ciężarówki produkcji chińskiej lub wysłużone Kamazy z węglem oraz transportujące inne dobra. Wiele z nich jest przeładowana, co obserwujemy podczas zjazdów po stromych zboczach, lub podczas podjazdów, wyprzedzając pojazdy mozolnie wspinające się pod górę.
Niestety widzimy też kilka wraków samochodów, które zakończyły swoja służbę wypadając z drogi.

To uświadamia nas iż jest to jeden ze szlaków handlowych. 

Po drodze mijamy domy, z gliny, przejeżdżamy przez malownicze wioski, kolory zboczy mienią się kolorami tablicy Mendelejewa.

Nagle zwalniamy przed nami wjazd do tunelu. !!!

Tunel to słabo wykonana i nie dokończona inwestycja, która była prowadzona w dosyć ekstremalnych warunkach. Szerokość na dwa pojazdy, praktycznie bez oświetlenia, bez wentylacji. Co jakiś czas koła samochodu wjeżdżają do wody, która zbiera się w dolnej części tunelu a pochodzi prawdopodobnie z topniejącego śniegu, przez które przebity jest tunel.  Widoczność na kilka do kilkunastu metrów, reflektory samochodu z wielkim trudem torują widoczność. Kiedy nadjeżdża samochód z na przeciwka orientujemy się kiedy jest on kilka metrów przed nami. Pomimo tego co jakiś czas trafia się śmiałek, który wyprzedza. W drodze jest mnóstwo, ubytków i dziury, które mają do kilkudziesięciu centymetrów głębokości – przynajmniej te w które trafiamy. I na dodatek z drogi wystają metalowe pręty, elementy zbrojenia. 

Tunel ma kilkanaście kilometrów i pokonanie go zajęło nam 20-30 minut. 

Momentami bardzo żałowałem, ze jestem wyposażony w wyobraźnię, czując prawie na barkach olbrzymi ciężar skał, od których oddzielał nas tunel. 

W ubiegłym roku dowiedziałem się że władze kraju podpsiały umowę na dokończenie i remont tunelu. To bardzo dobra wiadomość ! 

Podczas tej podróży, oraz z powrotem, widziałem, wielu ludzi, którzy korzystają z tej płatnej drogi. Jest to szlak łączący dwa największe miasta. Na trasie odbywa się transport pasażerski i handlowy. Wewnątrz krajowa komunikacja była wręcz niemożliwa, gdyby nie ta inwestycja drogowa. Inwestycja wymagająca i wykonana w dość ekstremalnych terenach, gdzie człowiek kontra natura, musi pokazać pokorę i szacunek. !!! Ponad połowa kraju znajduje się na wysokości ponad 3.000 m.  n.p.m..  Mijaliśmy ciężarówki z węglem – wydobywanym z mijanych przez nas kopalni, z materiałami budowalnymi oraz  przeróżnymi towarami, które sprzedawane były później
w sklepikach i przede wszystkim na bazarach. 

Wtedy też zacząłem rozumieć i doceniać pracę kierowców, poruszających się po tej drodze. Niejednokrotnie narażają oni życie i zdrowie. Wielu z nich naprawiało swoje leciwe pojazdy – stojąc na poboczach. Dla wielu kierowców przewóz pasażerów i towarów to ich praca, ale w wyjątkowo trudnych warunkach. Mieszkańcy, którzy korzystali z tego połączenia, każdorazowo wybierając się w podróż, narażali swoje zdrowie i ryzykowali życiem. Widziałem kobiety podróżujące samotnie z kilkoma dziećmi i na dodatek obarczone torbami z towarami. Samo życie, a jednak charaktery i siła ducha u wielu z tych ludzi była przeogromna. 

Po przekroczeniu tunelu, krajobraz się zmienił, a zwłaszcza kolory i struktura mijanych pasm górskich. Klimat zmieniał się praktycznie z każdą godziną podróży. Zjeżdżaliśmy stromymi zboczami na poziom 1000 – 1500 metrów n.p.m. po czym wspinaliśmy się ponownie serpentynami pod górę. 

Im bliżej Khujandu, tym bardziej teren się wypłaszał. Do miasta wjeżdżamy mijając strefy przesiadkowe, które znajdują się na obrzeżach każdego miasta, gdzie stacjonują samochody zabierające pasażerów w drogę. 

Khujand – Chodżent, to miasto głównie z przemysłem włókienniczym i jedwabniczym – zakłady istnieją tu jeszcze z czasów ZSRR. Znajduje się tam duże jezioro,
które nazywane jest krajowym morzem. 

Odwiedzamy bazary, oglądamy jak zorganizowany jest miejscowy handel. Mamy możliwość obejrzenia kilku potencjalnych lokalizacji na magazyny, oraz lokalizacji,
które mogą posłużyć nam jako kolejne miejsca inwestycji.  

W mieście jest szkolnictwo wyższe, to tutaj trafiają samochody przywożone pociągami, które przeżyły już swoje w Europie zachodniej w później środkowo-wschodniej. Pociągami przywożone są też inne towary. Do stolicy sąsiedniego kraju Taszkientu jest około 160 kilometrów. Jednak w tym czasie kraje te ze względów, politycznych, gospodarczych i chyba również osobistych uprzedzeń rządzących były na siebie zamknięte. Jednak z Kujandu jest również blisko do Kirgistanu, który w owym czasie
był już w unii celnej wraz z Rosją i Kazachstanem. Fakt ten w kontekście organizacji logistyki i importu miał dla nas bardzo duże znaczenie. 

Była to bardzo owocna podróż, z jednej strony mnóstwo inspiracji i pomysłów, z drugiej  bezpośredni kontakt z ludźmi i terenami, przez które w przyszłości miały być przywożone produkty do naszego centrum handlowego. Ale podróż ta pokazała mi również jeszcze jedną ważną sprawę. Zobaczyłem po raz pierwszy a przy kolejnych wizytach w Khujandzie bardziej to zrozumiałem. Różnice w mentalności i kulturze pomiędzy mieszkańcami regionu stolicznego oraz regionu na północy kraju.
Jak się później okazało w kraju jest jeszcze jedna kultura różniąca się diametralnie od dwóch poprzednich. 

Niebawem kolejna część historii “Mój biegun” zapraszam …

link do poprzedniej części poniżej

Mój biegun cz.2 – Miedzy Wschodem a Zachodem

Zostaw swoje dane, a odezwę się

×

Dzień dobry,
Proszę o kontakt mailem na tomasz.rudnicki@coachmentor.pl

× Napisz do mnie na WhatsApp