Mój biegun - cz. 5 - Fundament projektu - na skrzydłach doświadczonych

Fundamenty naszego projektu – stworzył Szefów Szefów, czyli prezes francuskiej firmy Schiever, dla której pracowałem w oddziale polskim. To on był, pomysłodawcą, inspiratorem i kołem zamachowym przedsięwzięcia. Wraz z nim od początku towarzyszył mu jego doświadczony doradca i prawa ręka.  To oni wybrali trzyosobowy zespół do stworzenia projektu – pierwszego centrum handlowego w Azji Centralnej. Dla przypomnienia, w naszym trzyosobowym zespole był Generał, Pani Procedura i ja. 

Bardzo nobilitujący i motywujący był fakt, że mogłem pracować z Szefem Szefów. Mogłem z bliska przyglądać się metodzie pracy – ucząc się. Obserwowałem warsztat pracy, ale i uczestniczyłem. Nie byłem tylko biernym obserwatorem – byłem pełnoprawnym członkiem zespołu. Będąc w tej relacji, zobaczyłem dopełnienie osobowości mojego pracodawcy. Mieliśmy okazję do czasu spędzonego w pracy, ale jednak w mniej oficjalnej formie, w zupełnie odmiennym środowisku i często w dość egzotycznych miejscach. To uzupełniło mój obraz Szefa  interesującego, wrażliwego i bardzo ambitnego człowieka. Wszystkie nasze wspólne działania – przygotowujące nasz projekt – pozwoliły mi również na położenie podwalin do relacji z moimi najbliższymi współpracownikami – Generałem i Panią Procedura.  

Miałem to duże szczęście, że uczestniczyłem w projekcie od początku jego kreowania. Była to dla mnie wybitnie inspirująca podróż, olbrzymia nauka i wielkie doświadczenia. Oczywiście ze swojej strony starałem się włożyć w projekt całe serce i część duszy oraz moje kompetencje i  doświadczenie zawodowe. 

W czasie tworzenia fundamentu, raczej przyglądałem się strategicznym założeniom, ale – co było dla mnie bardzo cenne – z prawem głosu i opinii – zwłaszcza w temacie handlu i logistyki. 

Jednym z pierwszych przedsięwzięć były negocjacje z partnerem strategicznym – Auchan Rosja. Nasze centrum miało być pierwszym obiektem handlowym pod tym znanym szyldem handlowym w Tadżykistanie. Schiever współpracuje z Auchan na arenie międzynarodowej od ponad 2o lat. Owocem tej współpracy jest partnerstwo we Francji, sieć sklepów w Polsce – gdzie miałem okazję być zrekrutowany w pierwszej grupie Polaków, którzy od 2000 roku rozwijali sieć hipermarketów w Polsce.  A teraz to partnerstwo – miało zaowocować wspólnym projektem w Azji.

Po kilkumiesięcznym procesie negocjacji, szczegółowych ustaleń na poziomie biznesowym, finansowym czy prawnym  – został zawarty kontrakt. Po za wieloma aspektami obejmującymi współpracę – jedna z ważniejszych dziedzin dotycząca naszej współpracy obejmowała logistykę i dostawy. Nasz rosyjski partner, udostępnił nam zasoby magazynów znajdujących się najbliżej Tadżykistanu. A był to … Nowosybirsk. Najbliżej położony w tym przypadku oznaczało 3.000 km !!! i przejazd po za Rosją, przez terytorium Kazachstanu, Uzbekistanu lub/i Kirgistanu. W przyszłości miałem się dowiedzieć ile administracji, dokumentów i innych spraw będzie się z tym wiązało. 

Zatem – kolejny krok to wizyta w Nowosybirsku …

Różnica czasu miedzy Moskwą a Nowosybirskiem to 4 godziny. Stolica Syberii to 3 pod względem wielkości miasto w Rosji. W okresie powojennym za małą przerwą i do dnia dzisiejszego to wielki ośrodek naukowy https://pl.wikipedia.org/wiki/Akademgorodok_(Nowosybirsk). 

To ważny ośrodek przemysłowy i produkcyjny. Strategiczny węzeł komunikacyjny. Temperatury latem potrafią przekroczyć 30 stopni a zimą spaść poniżej – 30!. Nas przywitała “lekka” zima -20. Nowosybirsk, do którego po wojnie deportowano przymusowo ludność rozwijał się pod każdym względem. Korzystając również na wielkich inwestycjach w okresie świetności ZSRR. Osobiście przyznać muszę, iż wizja mieszkania w regionie, gdzie przez 6 miesięcy otacza mnie siarczysta i mroźna zima – nie nastrajał mnie optymistycznie. Poznałem osoby tam mieszkające prywatnie. Muszę przyznać, że hart ducha i podejście do życia mają wyjątkowe. 

Nas jednak interesowała możliwość zaopatrzenia, dlatego z dużym zainteresowaniem, odwiedzaliśmy magazyny, dopytywaliśmy o transport drogowy, kolejowy i lotniczy. Odwiedzaliśmy istniejące obiekty handlowe. Dla mnie szczególnie ważna była dostępna oferta, która miała być częścią modelu handlowego w naszym projekcie. 

Ważnym elementem naszego fundamentu biznesowego, był aspekt prawny i związany z sytuacją polityczno – gospodarczą w regionie. Dlatego odbyliśmy wiele spotkań z doradcami z tych dziedzin, którzy krok po kroku uświadamiali nam fakty, często będącą nie lada przeszkodą. No, ale w końcu nikt nie mówił, że będzie łatwo. Miałem okazję, docenić pomoc, jaką udzielały placówki dyplomatyczne z Francji, które bardzo wspierały nasze poczynania oraz dostarczały pakiet niezastąpionych informacji. Bardzo rzeczowa i pomocna okazała się również współpraca z międzynarodowymi bankami. 

Kolejnym punktem naszego planu, były rozmowy z partnerami z Tadżykistanu. Nasi lokalni partnerzy byli posiadaczami pewnego rodzaju konsorcjum, co dawało nam szerszy pogląd na sytuację. Byli wyjątkowo gościnni i uczynni. W ramach swoich struktur mieli również niedoszły projekt handlowy, który okazał się cennym elementem układanki fundamentu naszego planu. Nasi partnerzy umożliwili nam również kontakt z innymi podmiotami gospodarczymi. Dla mnie szczególnie cenne na początku, było zapoznanie przedstawicieli branży dystrybucyjnej. Firma ta była wyłącznym partnerem na kraj kilku światowych marek. Mieli oni również doświadczenie w budowaniu sieci sklepów. I co najważniejsze – reprezentowali potomków kupców Jedwabnego Szlaku. 

Z każdym tygodniem projekt – choć tylko na papierze w głowach i naszych zamysłach – wypełniał się i nabierał kolorów. Stawał się bardziej fascynujący, odkrywczy i motywujący. Niosły nas skrzydła nieskończonych możliwości oraz bardzo duża swoboda w działaniu i elastyczne podejście przełożonych. To pozawalało nam na kreację i przesuwanie granic, a nas czyniło wielce zaangażowanymi. Kolejne tygodnie spędzałem pomiędzy Polską – Francją – Rosją i Tadżykistanem. Przyswajałem wiele nowych informacji. Krok po kroku zadłużałem się, odurzony nową kulturą i obyczajami. Ludzie mnie otaczający i tych których spotykałem na swojej drodze ujmowali mnie i zachodzili coraz głębiej w moje serce. Zaczynałem rozumieć, że wiele moich doświadczeń i metod działania mogę zostawić w kraju. Teraz po za oduczaniem, miałem wiele do zdobycia. Stałem się bardziej uważny i z dużą pokorą, ale i konsekwencją, wchodziłem w świat funkcjonujący w zupełnie inny sposób. 

Z każdym dniem – moja praca nabierała sensu i wartości. 

Zostaw swoje dane, a odezwę się

×

Dzień dobry,
Proszę o kontakt mailem na tomasz.rudnicki@coachmentor.pl

× Napisz do mnie na WhatsApp