Mój biegun cz.8 - Architektura projektu, integracja, biznes plan

Był czerwiec, jeden z dni upalnego lata w Tadżykistanie. Od kiedy pojawiliśmy się w Dushanbe po raz pierwszy minęło kilka miesięcy. 
Fred – Generał – szef naszej trójki oddelegowanej do zbudowania projektu, trzymał w ręku pieczątkę naszej firmy zarejestrowanej w Tadżykistanie.
Przed chwilą skończyliśmy jeść śniadanie. Syn jednego z naszych partnerów właśnie dostarczył pieczęć naszej firmy. Fred, używając jej,  po raz pierwszy przypieczętowywał dokumenty rejestracyjne i założenie kont w banku naszego lokalnego partnera. 
Firma została zarejestrowana i zainaugurowana. 

Siedziałem obok i kiedy wykonywałem to zdjęcie ogarnęło mnie uczucie wielkiej radości i dumy, a chwilę później strachu. Patrzyłem na Freda z dużym podziwem – jak zdecydowanie podpisuje kolejne strony dokumentów rejestracyjnych. Czyli ruszamy. Mamy zielone światło z centrali. 

Ale zanim doszło do tego momentu, trzeba było stworzyć architekturę projektu oraz przeprowadzić jego integrację. 

Przez ostatnie kilka miesięcy, byłem w ciągłej podróży, niesiony ideą naszego projektu. Pomiędzy Wschodem a Zachodem, zbieraliśmy razem z Fredem, elementy naszej układanki. Nasz główny Szef i jego prawa ręka z centrali francuskiej towarzyszyli nam w tych podróżach, zadając trafne pytania, inspirując, obserwując
i wyciągając wnioski,  mające nam posłużyć jako spoiwo fundamentu projektu. 

Fred, nawiązywał relacje i reprezentował nas podczas dziesiątek spotkań jakie odbyliśmy. Szef, szefów, stał niby trochę z boku, jednak po każdym spotkaniu to on integrował zdobyte informacje i nasze obserwacje, próbując wpasować w założenia i kulturę naszej firmy. Było mnóstwo niewiadomych, ale i punktów krytycznych podyktowanych na przykład niestabilną sytuacją gospodarczą w regionie, czy bliskością z Afganistanem. 

Ja stałem raczej w drugiej linii, koncentrując się na logistyce i handlu. Jednak co bardzo mnie motywowało, mogłem uczestniczyć we wszystkich spotkaniach oraz byłem równoprawnym członkiem zespołu, również podczas kluczowych decyzji. I co bardzo ważne znałem każdy szczegół naszego projektu. 

Zanim dostaliśmy zielone światło,  po kilku miesiącach intensywnej pracy, spotykań, analiz i obserwacji, mieliśmy na stole kilkaset rozrzuconych puzzli. I wtedy na moich oczach i z moi udziałem została przeprowadzona integracja projektu. Kiedy wydawało mi się , że mamy zbyt mało danych, albo czasami zbyt dużo sprzecznych czy np. punktów krytycznych, moi szefowie rozpoczęli proces składania w jeden zarys, który stał się wizją projektu, a później fundamentem pod biznes model i model handlowy. 

Była, to dla mnie lekcja niezwykła, która nauczyła mnie spojrzenia z jeszcze innej perspektywy. Zobaczyłem jak można podejmować bardzo trudne decyzje, jak mierzyć ryzyko, które elementy projektu trzeba przyjąć takimi jakie są, gdyż nie mamy na nie żadnego wpływu. 

Decydując się na zarejestrowanie spółki w Tadżykistanie mieliśmy, lokalnego partnera strategicznego, który był wykonawcą rozpoczętej budowy obiektu handlowego.
To w tym obiekcie mieliśmy otworzyć nasze centrum handlowe. Kiedy trafiliśmy pierwszy raz do Tadżykistanu, budowa obiektu była już rozpoczęta.
Dzięki temu, że prace nie były zbyt zaawansowane, mogliśmy wprowadzić poprawki i adaptacje, które poprawiły funkcjonalność obiektu, ale i ułatwiły naszą instalację w przyszłości. 

Mieliśmy nawiązaną relację z partnerem handlowym, lokalną firmą zajmującą się dystrybucją, dysponującą dużym doświadczeniem oraz z pewną częścią infrastruktury logistycznej. 

Naszym partnerem było również Auchan Rosja, skąd mogliśmy czerpać wzorce handlowe, mieliśmy również dostęp do katalogu produktów, którymi dysponowali w Rosji w tym marki własnej. 

Wokół nas byli również ludzie interesu, którzy związali się z naszym projektem od początku, a którzy to szukali korzyści dla siebie.
Z drugiej strony przy okazji przekazując nam wsparcie i doświadczenie z lokalnego rynku. 

Mieliśmy pełne wsparcie z Zarządu naszej firmy z Francji. 

No i mieliśmy siebie Frederick – generalny projektu, Fabienne finansowa, i ja handel i logistyka. 

Kolejny etap to biznes plan i model handlowy. O ile przy modelu handlowym sprawa była jasna, że jest to moja odpowiedzialność. O tyle biznes model tworzyliśmy wspólnie. 

Główne założenia biznesu, otrzymaliśmy z Francji. Choć nie za bardzo się z tym zgadzałem, aby aplikować znane z Europy wskaźniki na zupełnie nowy rynek, na który wchodziliśmy. Walka jednak nie miala sensu, ponieważ centrala to centrala – czasami widzą świat inaczej, plus fakt, iż udziałowcem projektu miał być międzynarodowy bank, stawiał nas na pozycji konieczności stworzenia budżetu, według ogólnoświatowych norm finansowych. 

Po kilku spotkaniach wybór padł na Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. To z tym bankiem zatwierdzaliśmy biznes plan.
Reprezentował go Aleksander, stosunkowo młody, ale bardzo dobry finansista. Byłem pod bardzo dużym wrażeniem jego fachowości i pomocy jakiej nam udzielił. Broniąc jednak interesów inwestora. W tym wszystkim był normalnym, bardzo wszechstronnym człowiekiem.
Przegadaliśmy wspólnie wiele godzin. Wzajemnie się inspirując, wymieniając poglądami i spostrzeżeniami. 
Była to dla mnie kolejna bardzo cenna lekcja, za którą jestem bardzo wdzięczny. 

Podczas prac nad samym biznes planem, miałem okazję zobaczyć Fredericka w roli szefa inspiratora. Doskonale zorganizował pracę nad naszymi tabelami finansowymi, wnosił swoje konstruktywne uwagi do modelu handlowego. Głównym aktorem w tym procesie była Fabienne nasz finansistka.
To ona stawiała skomplikowane makra i rozbudowane tabele służące do zbierania danych i wyliczeń. Fabienne z kolei, pokazała mi wielka sumienność
i dokładność. Walczyła o każde miejsce po przecinku. 
I co bardzo ważne miała otwartość na sugestie oraz zmiany. Miła również „czucie” handlu, co powodowało, że spory były bardziej konstruktywne. 
Kolejna wspaniała lekcja. 

Na prezentacje biznes modelu i modelu handlowego przedstawiciele EBRD pojawili się w Tadżykistanie w kilku osobowym, bardzo kompetentnym składzie. Podczas prezentacji padały trafne pytania, a spotkanie odbyło się w profesjonalnej lecz przyjaznej atmosferze. Bardzo zaimponował mi fakt, iż przedstawiciele banku bardzo chętnie odwiedzali z nami lokalne bazary i obiekty handlowe, aby poczuć i lepiej zrozumieć w jakich okolicznościach i w jakim miejscu, chcemy budować nasz  biznes. Owocem tego spotkania,była analiza naszych założeń oraz bardzo merytoryczne uwagi, komentarze i pytania. Po kilku tygodniach mieliśmy uzgodniony wariant zaakceptowany przez obie strony. Był to naprawdę bardzo partnerski dialog. W efekcie podpisaliśmy stosowne porozumienia.
EBRD, został oficjalnie udziałowcem naszego projektu. 

Te kilka miesięcy, które za nami z mojej perspektywy to wyjątkowy okres. Pełen nowych odkryć, ogromnej nauki, wielu doświadczeń. Uruchomiłem swoje maksymalne możliwości uważności i otwartości. Obserwowałem i czerpałem, aby móc lepiej rozumieć ludzi i miejsce w którym chcieliśmy stworzyć nasz projekt. 

Zacząłem rozmieć również zależność jaką tworzyliśmy między Fabienne, Frederickiem i mną. To nasza trójka miała gwarantować dalszy rozwój projektu. Uzupełnialiśmy się. Choć musze przyznać, że na początku miałem trochę oporów. Czas pokazał, że potrzebowaliśmy czasu na dotarcie. A szczególnie ja gdyż oni – byli małżeństwem …

Początkowo dla mnie, trudna była komunikacja. Porozumiewaliśmy się w języku francuskim, z lokalnymi partnerami w rosyjskim, a podczas spotkaniach międzynarodowych w języku angielskim. Moja znajomość tych języków w owym czasie nie była wystarczająca. Wiedziałem za tem, że nadszedł czas również,
na ich szlifowanie. Nie wiem jak, ale wydarzyło się to samo. Po kolejnych kilku miesiącach sprawnie przełączałem się między językami.
To praktyka dała mi tą umiejętność i ludzie którymi się otaczałem, którzy stali się przy okazji –  nauczycielami. 

Kiedy wylatywałem z Dushanbe po prezentacji biznes planu, wiedziałem, że kolejny raz będzie przylotem połączonym z instalacją.
Przede mną wakacje, a po nich miałem podjąć ostatecznie jedną z najważniejszych decyzji w moim życiu. 

Niebawem kolejna część historii „Mój biegun” zapraszam …

Zostaw swoje dane, a odezwę się

UMÓW BEZPŁATNE SPOTKANIE

Pierwsza bezpłatna i niezobowiązująca konsultacja, ma na celu poznanie wstępnych oczekiwań Klienta.

×

Dzień dobry,
Proszę o kontakt mailem na tomasz.rudnicki@coachmentor.pl

× Napisz do mnie na WhatsApp